I przyszedł czas na zwiedzanie pięknego Rzymu. Duuużo chodzenia. Znów zaliczone kilkanaście kilometrów. Były i Schody Hiszpańskie i Fontanna di Trevi i wiele kościołów... Wszystko co najciekawsze. Niestety najsłynniejsza fontanna była w remoncie. Ludzi bardzo dużo, bo to długi weekend nie tylko w Polsce. Za to pogoda dopisała. Największe wrażenie w kategorii wnętrz zrobił na nas już nie pierwszy raz kościół Świętego Ignacego (pozdrawiamy Ignasia z KG). Natomiast ranking efektów zewnętrznych to Plac Wenecki z ołtarzem Ojczyzny. Na jednym z ostatnich zdjęć są jakieś wisiorki. To powycinane monety. Bardzo piękne rzeczy. Są tam też monety polskie. Ostatnia fotka to brud, którego tu niestety nie mało. Do centrum przyjechaliśmy autobusem i metrem. Niestety nóżki bolały :-).
Najświeższy post jest na stronie głównej. Na jego dole można kliknąć poprzedni wpis. Aby zobaczyć archiwalne wpisy, wybierz z prawego menu rok, następnie miesiąc i nazwę postu. Miłej lektury. Zachęcamy do komentarzy.
niedziela, 3 maja 2015
piątek, 1 maja 2015
Lenistwo
Piątek był dniem lenistwa. Jedyną aktywnością był wyjazd skuterem nad morze, a tam szybki sześciokilometrowy marsz i obiadek. Na zdjęciu z żarełkiem zwróćcie uwagę co ja jem (na pierwszym planie), a co kończy jeść Basia (w głębi). Dziś spacerowanie po Rzymie.
Oczywiście ta kurtka była tylko na autostradę. Temperatura w Rzymie to 23 stopnie. A jutro ma być 27.
Trafiliśmy też na pole karczochowe. Ciekawe co Basia z nich upichci?
Oczywiście ta kurtka była tylko na autostradę. Temperatura w Rzymie to 23 stopnie. A jutro ma być 27.
Trafiliśmy też na pole karczochowe. Ciekawe co Basia z nich upichci?
A to nasza kolacyjka. Makaronik z grzybkami.
Asyż
Dziś pozdrowienia z Rzymu, ale opiszę Asyż, skąd wczoraj do Rzymu przyjechaliśmy. Specjalne pozdrówki dla moni.ka.
Asyż to magiczne miejsce. Jego duchowość bije już na wiele kilometrów przed miastem. Położony na wzgórzu pięknie błyszczy jasnym kolorem kamienia już z daleka. Natomiast uliczki wręcz proszą aby chodzić nimi bezustannie. W mieście są oczywiście liczne kościoły i miejsca upamiętniające Świętego Franciszka. Nie będę tych miejsc opisywał, bo każdy może dziś sięgnąć choćby do internetu i poczytać o tym co go interesuje najbardziej. My jesteśmy w Asyżu już drugi raz. Przyjechaliśmy wieczorem podczas deszczu i pierwszy wieczór spędziliśmy w kamperze. Kolejny dzień to długie spacerowanie uliczkami miasta. Endomodo pokazał około 6 km. Przed wieczorkiem udaliśmy się jeszcze na 10 kilometrową wycieczkę rowerami. Kolejnego dnia wybraliśmy się pieszo z oddalonego kilka kilometrów campingu piechotką na mszę do Bazyliki Świętego Franciszka. Tam i z powrotem to 10 kilometrów. Także dużo chodzimy. Dzisiaj dzień odpoczynku od zwiedzania, ale nie od chodzenia. Około 12.00 jedziemy skuterkiem nad morze na długi intensywny spacerek. Jutro zwiedzanie, a pojutrze wizyta w Watykanie i msza świąteczna.
A co u Was?
Asyż to magiczne miejsce. Jego duchowość bije już na wiele kilometrów przed miastem. Położony na wzgórzu pięknie błyszczy jasnym kolorem kamienia już z daleka. Natomiast uliczki wręcz proszą aby chodzić nimi bezustannie. W mieście są oczywiście liczne kościoły i miejsca upamiętniające Świętego Franciszka. Nie będę tych miejsc opisywał, bo każdy może dziś sięgnąć choćby do internetu i poczytać o tym co go interesuje najbardziej. My jesteśmy w Asyżu już drugi raz. Przyjechaliśmy wieczorem podczas deszczu i pierwszy wieczór spędziliśmy w kamperze. Kolejny dzień to długie spacerowanie uliczkami miasta. Endomodo pokazał około 6 km. Przed wieczorkiem udaliśmy się jeszcze na 10 kilometrową wycieczkę rowerami. Kolejnego dnia wybraliśmy się pieszo z oddalonego kilka kilometrów campingu piechotką na mszę do Bazyliki Świętego Franciszka. Tam i z powrotem to 10 kilometrów. Także dużo chodzimy. Dzisiaj dzień odpoczynku od zwiedzania, ale nie od chodzenia. Około 12.00 jedziemy skuterkiem nad morze na długi intensywny spacerek. Jutro zwiedzanie, a pojutrze wizyta w Watykanie i msza świąteczna.
A co u Was?
I znów pełno smakołyków!
A poniżej porchetta czyli fajnie przyprawione pieczone mięcho, które zjada się w bułce. Jest to zwinięte luzowane prosię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





