czwartek, 7 maja 2015

Palau - Sardynia

Kochamy Sardynię. Jesteśmy tu już po raz trzeci. I też trzeci raz jesteśmy w Palau. Oczywiście w innych miejscowościach wyspy też byliśmy, ale Palau nie odpuszczamy. Na długim odcinku wybrzeża jest masa granitowych formacji kamiennych. Cudowny widok. Fotka poniżej to roccio della orso - skała niedźwiedzia. Szliśmy do tego cuda około 4 kilometrów, ale było warto. 


Przy samym campingu też jest masa takich poszarpanych głazów. Stoimy kamperkiem na maleńkim półwyspie na półdzikim campingu.






Dzisiejszy obiadek w przydrożnej restauracyjce. Wyyyybooornyyyy!












A kolejne cztery fotki przedstawiają naszego kamperka widzianego z niedźwiedziej skały. Na czwartym zdjęciu już jest tak malutki, że go prawie nie widać.





















Na razie tyle. Tu za wiele się nie dzieje. Ot spacery i lenistwo. Jutro rano chyba pojedziemy dalej. Pewnie w niedzielę lub poniedziałek znów coś napiszę. W poniedziałek nocą wracamy na kontynent.

niedziela, 3 maja 2015

Watykan.

Niedzielę poświęciliśmy na Watykan. Po przybyciu na Plac Świętego Piotra ustawiliśmy się w około 600 metrowej kolejce aby wejść do Bazyliki. Na szczęście poszło szybko i już po około 45 minutach byliśmy w środku. Tam przy grobie naszego Papieża zmówiliśmy nieskończenie wiele zdrowasiek za wszystkich o których pamiętaliśmy, a także za tych których nie pamiętaliśmy. Następnie po obejrzeniu Bazyliki udaliśmy się na Plac celem spotkania z Papieżem Franciszkiem. Pokazał się w oknie na... 10 minut. Spotkaliśmy też znajomych z Trzebiatowa, z którymi udaliśmy się na obiad i kawę. No ale niedziela to także msza. A ta jest odprawiana co godzinę w największej świątyni Watykanu. Tyle, że znowu była kolejka. Tym razem dłużej w niej staliśmy. Na mszę się spóźniliśmy, ale za to uczestniczyliśmy w jakichś obrzędach przy grobie Papieża Jana Pawła II. W sumie w Watykanie spędziliśmy chyba ponad 5 godzin. No to tyle z Rzymu. Jutro dzień lenistwa i wieczorem o 22.30 wypływamy na Sardynię. Mamy kajutę i około 6.00 powinniśmy być w Olbii, skąd już drogą  lądową udamy się do naszego ulubionego Palau.